Przejdź do treści

Omata wraca jako Silca: analogowy licznik za 800 dolarów

Detal roweru szosowego

Omata zniknęła z rynku kilka lat temu, kiedy startup z Kickstartera nie poradził sobie z oprogramowaniem. Teraz marka wraca, tyle że produkuje ją Silca, znana głównie z pomp i narzędzi.

Cena wynosi 800 dolarów. Za komputer rowerowy, który pokazuje cztery liczby.

Zegarek, nie ekran

Otóż Omata nigdy nie wyglądała jak typowy licznik. Zamiast wyświetlacza ma analogowe wskazówki, jak zegarek.

Konkretnie na tarczy widać cztery wartości: dystans, prędkość, przewyższenie i czas. Tryby przełącza się obrotowym pierścieniem.

Natomiast reszta danych, w tym moc i tętno, nagrywa się w tle i trafia do plików FIT, gotowych do wgrania na Stravę. Zobaczysz je jednak dopiero po powrocie do domu.

Specyfikacja

  • Bateria: do 17 godzin, ładowanie przez USB-C.
  • Waga: 83 g.
  • Łączność: ANT+, czyli parowanie z pomiarem mocy i pasem na tętno.
  • Aplikacja: wyłącznie iOS. Androida nie ma.
  • Dodatek: przy zakupie Silca dorzuca tytanowy uchwyt Chisela, drukowany w 3D.

Brak aplikacji na Androida jest tu realnym ograniczeniem, a nie szczegółem. Bez iPhone'a urządzenie traci połowę sensu.

Dlaczego tak drogo

Osiemset dolarów za licznik pokazujący mniej niż budżetowy Wahoo wymaga wyjaśnienia. Wyjaśnienie leży w sposobie produkcji.

Przede wszystkim montaż odbywa się ręcznie, w fabryce Silca w Indianapolis. W środku pracują wycofane z produkcji mechanizmy Seiko, więc seria skończy się wtedy, gdy skończy się ich zapas.

Ponadto producent pisze o tym wprost, określając każdą partię jako naturalnie ograniczoną. Sprzedaż prowadzona jest na razie wyłącznie w Stanach.

Dla kogo to nie jest

Dla triathlonisty w trakcie bloku treningowego to urządzenie jest po prostu niefunkcjonalne. Recenzenci wskazują na to samo ograniczenie.

Ponieważ moc i tętno są niewidoczne w trakcie jazdy, nie da się na tym zrobić interwałów ani utrzymać zadanej strefy. Na zawodach na czas odpada z tego samego powodu.

Zatem to sprzęt na coś innego. Na długie, spokojne wyjazdy, w których liczby mają nie przeszkadzać, a dane zbierają się same w tle.

Kto szuka licznika do treningu i startów, ma do dyspozycji test COROS Dura z baterią na 120 godzin za ułamek tej ceny.